Marta i Mateusz, czyli ogień i woda. :)

Do Marty i Mateusza przybyłam z moją niezastąpioną pomocą, czyli Siostrą, z zamiarem wykonania sesji dziecięcej. I chociaż Roksana bardzo się przydała, Mama dzieciaków pracowała za troje! Rąk do pomocy więc nie brakowało, a do tego Marta, pięciomiesięczna gwiazda nie przestawała się śmiać. Gdybyście widzieli jej uśmiech na przywitanie! Atmosfera jaka panowała na sesji była rewelacyjna i dziękuję bardzo za nią. :)
Praca z dwójką dzieci wcale nie jest prosta. Starszy brat, Mateusz, nie umiał usiedzieć na miejscu. Ciągle wymyślał nowe zabawy, opowiadał ciekawe historię i biegał, skakał, śmiał się i chował. Istny żywioł. :) A Malutka wymagała uwagi… Kiedy w końcu ją ułożyłyśmy, i już miałam robić wspólne zdjęcia, Mateusz z chichotem już gnał do swoich zabawek. :) Dzięki nimi zdobyłam cenne doświadczenie i ból brzucha ze śmiechu. :) Ku naszemu szczęściu udało się uchwycić parę dobrych ujęć i mam nadzieję rodzice są zadowoleni z sesji. A Wam się podobają?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.