Dzień dziecka w Rudzie Śląskiej!

Cześć wszystkim!

W sobotę 30 maja zostałam zaproszona, abym uchwyciła parę chwil na organizowanym Dniu Dziecka w Rudzie Śląskiej w „Druidzie”. Organizatorem zabawy była Kopalnia Węgla Kamiennego „Pokój”. Było dużo atrakcji dla maluchów, a po ich rozweselonych minkach widać, że były bardzo zadowolone. :)

Pozdrawiam wszystkich słonecznie!

 

 

P.S. Dziś ostatni dzień promocji prowadzonej na fanpage. Każda sesja zamówiona w maju na czerwiec 20% taniej. :) Serdecznie zapraszam.

Jesienna zaduma

Z rodziną najlepiej na zdjęciu… Jakie to prawdziwe i przykre, prawda? A wcale, że nie! Bynajmniej nie w moim przypadku. :)

Dzisiejszy wpis jest raczej wpisem, gdzie zdjęcia mają stanowić dodatek do treści, więc jeśli macie choć chwilę cierpliwości, zapraszam do mojego świata.

Ostatnie dwa wydarzenia, zupełnie odmienne, jak czerń i biel, wprawiły mnie w króciutką zadumę nad ludźmi, którzy mnie otaczają. Tyczy to się jesiennego spaceru z kuzynostwem i przykrej relacji bliskiej mi osoby z jej rodziną. Co więcej, po owych przemyśleniach mogłam z przyjemnością i ulgą odetchnąć. Fajnie jest sobie uświadomić, jakie ma się szczęście. Moim jest duża i trzymającą się razem RODZINA.

I oczywistą oczywistością jest, że cieszę się bliskością z Tatą i Mamą, którzy są filarami mojego JA. Ale kolejnymi osobami do szczęścia, którzy mnie ukształtowali i ciągle wspierają jest moje rodzeństwo! A, że mam ich aż trójkę… Roksanę, Kamila i Michała :) A gdyby tak dodać jeszcze ich drugie połówki? Patrycję, Basię i Adama? Wiem, że obojętnie o której godzinie zadzwoniłabym z pilną potrzebą, mogę na nich liczyć. Bezapelacyjnie wierzę w całą szóstkę. I te osoby zrobiły mi kolejny świetny prezent, prócz tego, że są – porodziły mi dzieciaki, które kocham jak własne rodzeństwo, gdyż z nimi dorastałam! Kabum! Kolejna czwórka do kompletu, czyli Wiki, Madzia, Pina i Kacper! :) Od dłuższego czasu do mojej wesołej rodzinki mogę śmiało dodać Jolę, mamę męża i jego siostrę Paulinę. No i Giorgia – Brata. :)

Ale to niemal dla każdego wiadome, że z rodzeństwem kontakt powinno się utrzymywać i dbać o dobre relacje. Więc po co ten wpis? Bo na rodzeństwie moja rodzina się nie kończy. Ilu z Was może pochwalić się, że Kuzyn jest jego najlepszym przyjacielem? Że urodziny kuzynów, kuzynek, ich małżonków, cioć i wujków, a nawet dzieciaczków kuzynostwa to nie jest jakaś impreza w stylu „u ciotki na imieninach”, a świetne spotkania na które chodzimy wzajemnie z przyjemnością? A poza urodzinami, zwykłe odwiedziny czy wspólne wakacje, wycieczki… Ach, Rycerka! Chyba wystarczająco sama za siebie mówi coroczna majówka na 40 osób, gdzie 90% to rodzina, a reszta przyjaciele (i to jeszcze nie komplet!!!) :) Ludzie, to jest świetne!

Obracam się wśród nich, gdzie każdy jest gotów pomóc fizycznie czy zwykłą rozmową i radą. Wiadomo, że wszystko nie jest tak cukierkowe i różowe, i że każdy człowiek ma coś za uszami (ja pewnie najwięcej! :)). Jednak oni wszyscy umilają mi życie i mam nadzieję, że z wzajemnością. Dlatego współczuję ludziom, którzy choć chcą, nie posiadają licznej rodziny, bądź los im ją odebrał. A jeśli nawet posiadają rodzeństwo, to mają z nim zły kontakt. Jednak rozumiem też osoby, które przyzwyczajone do swojej małej rodzinki czują się z nią dobrze i jej niewielkie grono im w zupełności wystarczy. Nie twierdzę, że źle odbierają swoją sytuację i nie wiedzą co tracą. :) Chcę jedynie podkreślić jak bardzo cieszę się, że ja i mój mąż mamy liczną i ciepłą rodzinę, którą kochamy z całego serca, a nasze przyszłe dzieci powiększą ją jeszcze bardziej i będą się w niej wychowywać. I chyba tyle.. :)

A poniższe zdjęcia są właśnie z ostatniego jesiennego spaceru. :) Byłam z mężem, z Elenką, Kubusiem i Patryczkiem, oraz Agą, Arczim, Marcinem i Ciocią Jadzią z Wujkiem Heńkiem. Ot tak, bo była ładna pogoda. :) Fajnie, nie?

V Charytatywny Maraton Fitness

Witajcie,

W ostatnią sobotę miałam przyjemność stworzyć ściankę fotograficzną na maratonie fitness, który odbywał się w Rudzie Śląskiej w szkole podstawowej. Cały dochód ze sprzedaży biletów został przeznaczony dla Franka Przybyły oraz Dawidka Spałka. Miejsca wprawdzie miałyśmy niewiele, jednak udało nam się rozstawić w szkolnym korytarzu. Parokrotnie oddaliłam się od naszego mini studia, by wykonać parę zdjęć na sali. I tylko żałowałam, że nie mogłam wraz z innymi wywijać! :) Wprawdzie tylko raz brałam udział w takim maratonie, jednak dobrze pamiętam tą zabawę i świetną przygodę. Choć wylewało się z siebie siódme poty, robiło się to z uśmiechem na ustach. A dodać do tego świadomość, że swoją obecnością wspierasz rehabilitacje dzieciaczków, to już istny kosmos! Mam nadzieję, że to nie był ostatni raz kiedy powiłam się na takiej imprezie. Obojętnie, czy to w formie fotografa, czy uczestnika. :)

I jeszcze parę słów spoza tematu… :) Otóż ponownie mogłam liczyć na Madzię, moją modelkę i trzecią prawą rękę (bo drugą jest Roksana!). Bardzo się cieszę, że mam ogromne wsparcie wśród rodziny i przyjaciół, które dodaje mi sił :) Każdemu życzę tak licznej, serdecznej i wesołej gromadki bliskich! Ale o nich w następnym poście.. :)

A teraz zapraszam Was do obejrzenia paru kadrów z soboty i pozdrawiam cieplutko!