TAKABAJKA! Książka o Twoim dziecku, dla Twojego dziecka.

TAKABAJKA. Tylko skąd to się wzięło?
To właśnie pomysł stworzenia książki z przygodami małych modeli zapoczątkował nazwę firmy, a propozycja przemienienia Waszych dzieci w głównego bohatera stała się trzonem mojej działalności. : ) To chyba najlepszy finalny produkt jaki mógłby otrzymać rodzic korzystający z moich usług.
Prócz wyreżyserowanej sesji zdjęciowej i autorskiego obrobienia najlepszych ujęć – otrzymuje bajkę, którą z dumą może czytać swojemu dziecku. Kto wie, czy w przyszłości i Wasza pociecha nie będzie czytała jej swoim szkrabom? : )
Daję Wam prócz możliwość wyboru gotowej bajki, napisanie nowej spersonalizowanej bajeczki do Waszych zainteresowań, czy w przypadku starszych dzieci, zainteresowań Waszych pociech. Treść bajeczek jest lekka, przyjemna i co najważniejsze – z morałem.

Poniżej możecie przyjrzeć się paru slajdom z książeczek od Kacpra, oraz Elenki i Emci, jednak po więcej informacji zajrzyjcie do zakładki „TAKABAJKA”. :)

Emcia i Elenka, siostry dwie.

Zaproszona zostałam na sesję dla dwójki prześlicznych Panienek. Emma miała 5 lat, zaś Elena podczas sesji miała zaledwie 3 tygodnie. Umówiona z Rodzicami dziewczynek przybyłam w porze, w której Elenka zawsze spała. Pech chciał, że tym razem było inaczej. :) Malutka Psotka nie mogła zasnąć i była delikatnie tym faktem zdenerwowana. Jednak pomimo tego, iż Elenka niezbyt chciała współpracować zdjęcia wyszły nader dobrze. Zwróćcie proszę uwagę jak Mała podnosiła główkę, a była jeszcze taka maleńka. :) Z kolei starsza siostra, Emi, przepięknie wczuła się w rolę Modelki i wróżę jej wspaniałą przyszłość! Aktorką także była wyborną, gdyż sesja odbywała się według ustalonego scenariusza z bajeczki napisanej specjalnie dla dziewczyn, a Emma podołała zadaniu. I tak oto powstała książka o przygodach Wróżki Emi, która wyczarowała rodzicom najwspanialszy prezent – kolejną córeczkę. :)

Zuzanka, 3 tygodniowa Śliczność.

Zuzia, zwana Fasolką, była moją pierwszą tak młodziutką modelką, której mogłam wykonać sesję noworodkową. I pomimo ubogich jeszcze rekwizytów, oraz starego sprzętu fotograficznego efekt finalny uznaję za udany. Bo choć zamiast blendy odbijającej światło miałam pieluszkę, a profesjonalnego tła kawałek koca i linoleum, chyba wyszło poprawnie, prawda? Cóż, sprawa była na tyle prosta, bo jak nie zrobić pięknego zdjęcia pięknej modelce? Przez połowę sesji Zuzanka spała, nie była zbyt marudna, a Tatuś Maleństwa był bardzo pomocny i tu podał, tu utulił, tu przewinął. A Mamusia? Skorzystała z chwilki wolnego i… Nie, nie odpoczywała. Zabrała się oczywiście za porządki. :) Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze raz podebrać Malutką znajomym rodzicom i ujrzycie jak Zuzia wyrosła, z tą różnicą, że będzie już to „poważna” sesja dziecięca. :)

Pozdrawia Was – TAKABAJKA, czyli… ja. :)